Na dwunastu fotografiach pokrytych sepią widnieje postać ubranego na biało marynarza pozującego samotnie bądź w otoczeniu uśmiechniętych kobiet i mężczyzn na tle egzotycznej architektury, wytwornych hotelowych wnętrz, zabytkowych aut czy przy relingu statku. Odręczne dopiski na odwrotach zdjęć wskazują, że zostały wykonane na Curaçao, między 1932 a 1937 rokiem. Jak trafiły do Jarosławia – niewielkiego miasta na Podkarpaciu, gdzie odnalazł je Branas? Próby bezpośredniej identyfikacji marynarza spełzły na niczym. Mimo to artysta postanowił jak najwierniej odtworzyć jego tożsamość za pomocą niewielu śladów i skojarzeń, które mu się nasunęły w związku ze zdjęciami.
Jednym z etapów odkrywania tożsamości postaci było odtworzenie jej pełnego ubrania na podstawie znalezionych zdjęć – marynarskiej czapki, białego munduru, szytych na miarę skórzanych butów. Co więcej, artysta odtworzył też maskę nieznajomego mężczyzny, pod którą skrył odlew własnej twarzy. W marynarskim stroju rejestrował siebie również w formie fotografii i wideo podczas rejsu statkiem pasażerskim z Trójmiasta do Karlskrony i Malmö jesienią 2018 roku. Materiały z tej podróży zmontowane zostały w formie filmu, który uzupełniony jest cytatami z szeregu dzieł kinematografii, takich jak Na srebrnym globie, Wodny świat, Pasażerka, Księgi Prospera czy Blue. Wybrane kwestie i dialogi odnoszą się do idei samotnej podróży, tęsknoty za lądem, do morza, bezkresności błękitu. Uzupełnione o statyczne ujęcia z kajuty, w której zawieszone są odnalezione przez Branasa fotografie, czy pokładu statku powtarzają klisze kultury popularnej dotyczące marynarskiego życia.
Pogodne zdjęcia kolonialnego marynarza na tle architektury Willemstad na Curaçao z lat trzydziestych w kontekście wielu wieków kolonizacji i wyniszczania wysp wyglądają złowieszczo. Jednocześnie ich odnalezienie w niewielkim prowincjonalnym mieście na wschodzie Polski symbolicznie ukazuje i nasze związki, których jesteśmy nie tylko świadkami, ale i beneficjentami.

